Kilka dni temu udzielałam wywiadu dla podcastu „Ukłon natury” i podczas gdy mieliśmy rozmawiać o moich podróżach, książkach i projektach, przez większość blisko półtoragodzinnej konwersacji skupiamy się na regulacji autonomicznego układu nerwowego – temacie, który wypełnia i wzbogaca moje życie od blisko roku.

W trakcie rozmowy (wysłuchasz jej tutaj) kilkukrotnie wspominam o mojej mentorce w temacie neuroplastyczności i zdrowia autonomicznego układu nerwowego, Irene Lyon. Jednym z wątków, które poruszamy jest temat potrzeby regulacji układu nerwowego zamiast – automatycznych obecnie dla tak wielu osób – prób jego relaksacji.

Sama zdecydowanie nie jestem (jeszcze!) ekspertką w tym temacie i podczas gdy staram się w podcaście podzielić swoją wiedzą w sposób rzetelny, pomyślałam, że wysłuchanie samej Irene będzie najlepszym uzupełnieniem i wyjaśnieniem tego, co próbuję przekazać. W nagraniu wspominam m.in. o filmie, który zatytułowany jest „Regulacja przed relaksacją” – poniżej znajdziesz jego tłumaczenie.

Smacznego!

Cześć wszystkim, Irene Lyon z tej strony. Witajcie w tym filmie i na tym kanale. Jeśli oglądacie mnie na YT, dziękuję, że tu jesteście. Zachęcam do subskrypcji, żeby dostawać powiadomienia o publikacji kolejnych filmów. Jeśli nie oglądacie tego na YT, zapraszam, żebyście się tam udali i zasubskrybowali kanał. Bardzo dużo to dla mnie znaczy, dziękuję.

Dzisiaj chcę porozmawiać o czymś, co nie jest linearne, czarno-białe ani oczywiste, ale zrobię co w mojej mocy, żeby to dobrze wytłumaczyć. Opowiem Wam o czymś, co nazywamy „regulacją”.

Kilka dni temu ktoś spytał mnie, czym tak naprawdę jest regulacja układu nerwowego. Jako terapeutka somatyczna oraz edukatorka w temacie neuroplastyczności i uzdrawiania traumy chciałabym – i wiem, że to duże marzenie – żeby każdy człowiek na tej planecie odnalazł regulację systemu nerwowego. Niestety wiem, że nigdy się to nie wydarzy, a przynajmniej nie za mojego życia. Stwierdzenie to nie ma nic wspólnego z pesymizmem, po prostu mam świadomość, jak dużo pracy jest do wykonania. Regulacja układu nerwowego nie jest czymś, co możemy zrobić ot, tak, jakąś szybką techniką. Nie zadzieje się z dnia na dzień ani nawet z roku na rok.

Po pierwsze, potrzebna jest chęć danej osoby, żeby zrozumieć, o czym mowa –  dlatego dzisiaj o tym opowiadam. Po drugie, wymagane jest wykonanie potrzebnej pracy, a praca ta nie jest łatwa. Bywa trudna, wymagająca, nie zawsze dobrze się czujemy w jej toku. Nie mówię tego, żeby cię odstraszyć, ale aby dać ci odpowiednią perspektywę.

Jeden z moich głównych nauczycieli – uczyłam się wielu metodologii, ale ta jest jedną z podwalin mojej działalności – nazywa się Peter Levine i stworzył modalność nazywaną Somatic Experiencing. Wiele razy słyszałam jak mówi, że jego zdaniem – i ja się z tym zgadzam – prawdziwe ludzkie oświecenie wydarzy się jedynie wtedy, gdy wszyscy ludzie na tej planecie – jest nas wielu! – będą mieli uregulowany układ nerwowy. Co to więc oznacza?

Zacznę od tego, że uważam to za genialne stwierdzenie. Na prawo i lewo mówimy o oświeceniu, ale co ono tak naprawdę oznacza? Nie oznacza, że będziemy potrafili lewitować czy kompletnie uwalniać się od myśli – możemy mieć pustą głowę na przykład dlatego, że jesteśmy w szoku albo w odcięciu z powodu traumy. Dotykam tego tematu w artykule, który napisałam na temat medytacji i mindfulness pt. „Czy żyjemy w bańce mindfulnesss, która niedługo pęknie?”.

Nasz autonomiczny układ nerwowy zarządza naszymi reakcjami walki, ucieczki i zmrożenia, naszymi instynktami przetrwania (opowiem o tym w dużym uproszczeniu). Część współczulna odpowiedzialna jest za ucieczkę lub walkę, gdy pojawia się zagrożenie lub czujemy się bezsilni. Gdy jesteśmy w stresie, w naszym ciele zadziewa się neurofizjologiczna, neurochemiczna sekwencja reakcji, która pozwala nam się uratować i ochronić nasz mózg oraz bezpieczeństwo naszych organów. To bardzo dobra rzecz, chcemy jej.

Inny aspekt działalności naszego autonomicznego układu nerwowego pozwala nam zjeść hamburgera czy warzywa, napić się szklanki wody czy piwa, i strawić je bez myślenia o tym. Dlatego nazywamy go autonomicznym, automatycznym. Nie trzeba więc dodawać, że system ten jest dla nas bardzo ważny, nie bylibyśmy w stanie bez niego funkcjonować.

Pomyśl o tym: możemy funkcjonować bez części naszego mózgu czy rdzenia kręgowego, możemy funkcjonować bez kończyn, nerki czy z brakującym kawałkiem wątroby, możemy być głusi lub niewidomi, ale bez naszego autonomicznego układu nerwowego nie przeżyjemy.

Koncepcja regulacji tego systemu oznacza, że kiedy jest gorąco, pocimy się; kiedy jest zimno, trzęsiemy się lub szukamy schronienia; kiedy jesteśmy głodni, czujemy impuls głodu; kiedy jesteśmy pełni, przestajemy jeść; kiedy zauważamy niebezpieczeństwo, reagujemy, przestraszamy się i sprawdzamy, czym jest. A także, gdy zauważamy niebezpieczeństwo – albo to, co interpretujemy jako niebezpieczne – i zdajemy sobie sprawę, że jednak jesteśmy bezpieczni, powracamy do stanu spoczynku i spokoju w systemie.

Rzecz jednak w tym, że gdy się rodzimy, nasz autonomiczny układ nerwowy i inne części naszego systemu nerwowego oraz ciała, nasz centralny układ nerwowy (mózg i rdzeń kręgowy), nasz system czuciowo-ruchowy (sensomotoryczny), który pozwala nam na ruch dłoni czy wygięcie kręgosłupa, chodzenie i mówienie, nie funkcjonują poprawnie. Pracuje część naszego autonomicznego układu nerwowego, jedna odnoga nazywana układem przywspółczulnym. Ta, która odpowiedzialna jest za reakcję zmrożenia; ta, która odcina nas, gdy jesteśmy w stresie. I jest ku temu dobry powód. Gdy się rodzimy, nie rozwinęliśmy jeszcze wyższych funkcji mózgu, nie rozwinęliśmy pojemności i umiejętności samouspokojenia czy wchodzenia w interakcje.

Uczymy się tego, jak być ludźmi i jak mieć zdrowy, uregulowany układ nerwowy poprzez interakcje z innymi zdrowymi, uregulowanymi układami nerwowymi – a przynajmniej taka jest nadzieja. Być może zaczynasz dostrzegać potencjalny problem we współczesnym świecie: wiele dzieci, wielx z nas, urodziło się w sytuacjach, w których nasi rodzice czy podstawowi opiekunowie nie mieli zdrowej regulacji. Tak już po prostu jest z powodu ich traum. Jest także tak, że wiele osób rodzi się w niebezpiecznych okolicznościach, w trakcie wojny czy katastrof naturalnych, i nawet jeśli ich rodzice mają zdrowe układy nerwowe, to są w ciągłym stresie, ponieważ w ich środowisku dzieje się coś złego.

Jest wiele warstw tego, jak budujemy zdrowy układ nerwowy u człowieka (więcej mówię o tym tu). Zdrowa regulacja zaczyna się, gdy jesteśmy bardzo młodzi, w pierwszych trzech latach życia, gdy jako dzieci uczymy się, jak się samouspakajać poprzez nieustanne odczuwanie, komunikowanie i bycie w relacji z inną istotą ludzką, która jest od nas starsza i oferuje nam jakąś formę bezpieczeństwa. Ponownie więc, jeśli ta istota nie jest dla nas bezpieczna i małe dziecko odbiera ją jako zagrożenie, lub dochodzi do przemocy i traum, dziecko to będzie wchodzić w stan odcięcia, a jego autonomiczny układ nerwowy nie będzie działać tak dobrze, jak mógłby. Ponieważ ludzie są niesamowicie plastyczni, uczą się przystosowywać. Przystosowanie nie oznacza z urzędu czegoś, co jest dla nas zdrowe czy dobre, oznacza po prostu dostosowanie do danej sytuacji. Możemy więc wypracować przystosowanie systemu nerwowego, który nie będzie uregulowany ani zdrowy, który będzie funkcjonował w czymś, co nazywamy rozregulowaniem.

Tak jest w przypadku małych dzieci, które mają kolkę, problemy z refluksem żołądkowo-przełykowym, śpią za dużo lub w ogóle nie chcą spać, są bardzo kapryśne, z bardzo dużą wrażliwością na wszystko. Dzieje się tak dlatego, że ich autonomiczny układ nerwowy wysyła sygnały do całej chemii stresu w organizmie i wszystkich innych systemów, które są pod wpływem substancji produkowanych przez nadnercza, że coś jest nie tak, że konieczne jest wejście w stan odcięcia / zmrożenia i ratowanie się. Człowiek nie powinien nieustannie żyć w trybie samozachowawczym, nie powinniśmy wchodzić w hibernację tak, jak niektóre inne zwierzęta. Powinniśmy mieć dużo tlenu i krwi nieustannie zasilających nasz system. Powinniśmy być zaangażowani i w poczuciu połączenia, funkcjonować w sposób, który jest bezpieczny, życzliwy, empatyczny i pełen ciekawości. To są elementy, które tworzą zdrowy, uregulowany system nerwowy.

Być może zaczynasz się zastanawiać: „Cholera, Irene, ja tego nie miałxm”. Po pierwsze, dobra wiadomość jest taka, że możemy to zmienić, ty możesz to zmienić – na tym właśnie polega neuroplastyczność (więcej opowiadam o niej tu). Zrozumienie, że możesz dokonać zmiany jest podstawą. W zależności od twojego wieku, może być ci to trochę łatwiej lub trudniej przeprogramować. Jeśli masz dwadzieścia czy trzydzieści kilka lat, proszę, wskocz do tego pociągu teraz, nie czekaj, aż w wieku sześćdziesięciu lat obudzisz się z chronicznymi chorobami. Przyznam otwarcie, że praca ta jest troszeczkę bardziej skomplikowana, gdy jesteśmy starsi, ponieważ mamy za sobą jeszcze więcej dekad umacniania naszego rozregulowania. Podczas gdy zmiana nie nastąpi z dnia na dzień, jest możliwa.

Kiedy więc wrócimy do pytania o to, czym jest regulacja układu nerwowego, wiele osób myli ją z relaksacją. Czasem mówią: „Chcę być po prostu zrelaksowanx i spokojnx”. Nie uważam, żeby było w tym cokolwiek złego, ale to, co mnie interesuje, to fakt, czy pod tym spokojem nie rozlewa się morze chaosu, mechanizmów przetrwania, przekraczania się i strategii, które dana osoba musiała rozwinąć, by pozostać bezpieczną w trakcie swojego życia. Jeżeli tak faktycznie jest, chcemy powoli zacząć zaglądać pod to fałszywe wrażenie spokoju, które jest niesamowicie powszechne w naszej kulturze. Nie mówię, że to coś złego – to po prostu coś, co musieliśmy robić, by radzić sobie na co dzień. Tak jak rodzice, którzy muszą funkcjonować każdego kolejnego dnia, mimo że są bardzo zestresowani, starając się stworzyć lepsze warunki dla swoich dzieci. Ale jeśli pod tym spokojem, pod tą fasadą, maską, zadziewa się chaos, musimy zacząć go powoli edukować i uwalniać. Upraszczam to teraz, ale chcę, by taka osoba wiedziała, że może mieć większą pojemność, więcej miejsca w swoim systemie, aby poczuć trochę z tego chaosu i zacząć go transformować.

Jedną z pierwszych rzeczy, które chcemy zrobić, poza edukacją i zrozumieniem, czym jest regulacja układu nerwowego, jest odkrycie, w jaki sposób możemy się bardziej ucieleśnić biologicznie, jak możemy naprawdę zacząć słuchać tego, co zadziewa się w naszej fizjologii. I ponownie – to zajmuje trochę czasu, właśnie tego uczę w moich programach. Czasem sprowadza się to do czegoś tak prostego jak zauważanie naszych biologicznych impulsów, takich jak to, kiedy chce nam się pić, kiedy potrzebujemy iść do ubikacji, kiedy potrzebujemy odpocząć, kiedy czujemy radość, złość, a kiedy smutek. Pozwalanie sobie na odczuwanie wszystkich emocji także jest jednym z pierwszych kroków. Chodzi o połączenie się z ciałem w bardzo intymny sposób  – i nie mam na myśli seksualny – ale polegający na zauważeniu: oto ja, to jest mój system. I też nie mam na myśli zwykłej aktywności fizycznej, w stylu biegania, chodzenia po górach czy treningu na siłowni. Chodzi o połączenie z naszą przestrzenią fizyczną w sposób, który jest dużo bardziej osobisty, intymny i kierowany samoświadomością, polegający na prawdziwym słuchaniu naszej fizjologii.

Kiedy pomyślisz o tym malutkim dziecku, które nie dostało dobrej regulacji – odcięcie się od własnego ciała to sposób, który pozwala mu przetrwać. Przestaje je czuć, ponieważ w przeciwnym wypadku czuje za dużo. Nieustanne poczucie bycia w zagrożeniu czy stresie nie jest dobrym uczuciem, więc dziecko odcina te doznania i z czasem stajemy się dorosłymi, którzy nie mają intymnego połączenia z i umiejętności słuchania swojego ciała i sygnałów, które nam wysyła. Nie słyszymy, gdy jesteśmy zestresowani lub potrzebujemy pomocy, jesteśmy trochę znieczuleni, wygaszeni. Inna sytuacja może być taka, że ktoś nie jest znieczulony, tylko odczuwa dużo lęku i ma skłonność do paniki. To właśnie symptomy tego chaosu, który stara się wydostać i zostać przeżyty.

Co staram się tu powiedzieć? Staram się przekazać to, że regulacja układu nerwowego oznacza posiadanie tolerancji, żeby być ze stresorami, których doświadczamy w naszym świecie i bycie w stanie powracać do czegoś, co nazwalibyśmy poprawną ludzką homeostazą i zdrowiem. Tak, by reagować adekwatnie do stresu, którego doświadczamy lub reagować bez reakcji, ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, że coś nie jest wcale wielką sprawą. Oznacza to także, z czasem, nauczenie głębszych poziomów naszego systemu, jak funkcjonować w dobry sposób.

Na przykład, wielu klientów przychodzi do mnie z problemami trawienia. Pracowali nad swoją dietą, eliminowali z niej gluten, robili detoksy i oczyszczenia, próbowali różnych programów żywieniowych i nadal nie czują się dobrze. Mówię im, żebyśmy skupili się na pracy z ich systemem nerwowym i na powiększaniu ich pojemności do odczuwania swojego ciała oraz podejmowania lepszych decyzji dotyczących tego, co robią w ciągu dnia. Nie w kontekście żywienia, ale tego, jak słuchają samych siebie, czy słyszą, gdy ich poziom adrenaliny rośnie lub kiedy wchodzą w stan odcięcia i dysocjacji, i co możemy zrobić, by zadziewało się to trochę rzadziej. Jak możemy sprawić, żeby dana osoba samej siebie raz za razem nie przestraszała. To właśnie ten proces jakby przełącza pewien guzik i tworzy chaos. Chcemy więc pomóc osiąść temu chaosowi, ale zanim go uspokoimy musimy dowiedzieć się, co w naszym systemie potrzebuje zostać zaadresowane. Być może nasz system potrzebuje po prostu trochę wypocząć i nie być w ciągłym ruchu i działaniu, a być może mamy jakieś przeszłe traumy, mnóstwo złości, mnóstwo nierozwiązanych wzorców walki i ucieczki, które muszą zostać wyrażone i uwolnione.

Ponownie, jak powiedziałam na początku, to nie jest oczywiste ani linearne, ponieważ każdy jest inny. Jeśli ktoś ma za sobą całe życie w stanie odcięcia i zmrożenia, musimy delikatnie i powolnie zacząć ponownie budzić jego system, dosłownie rozpuścić go. Jeśli ktoś żył za to w bardzo wysokim pobudzeniu walki i ucieczki, musimy zrozumieć, co potrzebują zrobić jego wzorce walki i ucieczki, żeby w pełni się dezaktywować i uwolnić w prawdziwy sposób, na poziomie naszej biologii, żebyśmy mogli powrócić do stanu bazowego. Istnieją więc te dwie strony spektrum reakcji.

Kiedy jesteśmy w stanie wrócić do stanu bazowego i adekwatnie reagować na stres w naszym środowisku i na stresy wewnętrzne, osiągnęliśmy stan regulacji układu nerwowego. Kiedy działa nasze trawienie, nie mamy problemu z uśnięciem, budzimy się rano, nie mamy chronicznie napiętego i obolałego ciała, potrafimy stawiać granice, być w dobrych relacjach, kiedy wiemy, że ktoś może być dla nas zagrożeniem, a ktoś inny przyjazny i angażujący – to wszystko oznaki regulacji układu nerwowego.

Podobnie jak moi znajomi po fachu zaobserwowałam, że kiedy przywracamy regulację układu nerwowego i nie jesteśmy sterowani przez naszą chemię stresu, wszystkie pozostałe elementy zaczynają układać się we właściwym miejscu. Zwiększa się, na przykład, pojemność naszego mózgu, ponieważ nie jesteśmy nieustannie zestresowani. Ponownie, wyobraź sobie, że pojawia się jakiś stresor i tak mocno wzburza nasz system, że przez dni albo tygodnie jesteśmy w nieustannym chaosie. Nasz mózg, wyższe funkcje naszego mózgu, nie mogą sprawnie działać ani myśleć, nie wykazują empatii – to jeden z przykładów.

Podsumowując, nie zawsze chodzi o to, żeby się zrelaksować. Nie chodzi też tylko o wyrażenie jakiejś emocji czy dobrą dietę. Najlepszy sposób, w jaki mogę to opisać: wszystko jest trójwymiarowe, a pod tą trójwymiarowością ludzkiego systemu jest warstwa głębokiej, głębokiej regulacji układu nerwowego. Wielx z nas nie dostało jej od samego początku, co oznacza, że najpierw musimy zbudować te fundamenty poprzez edukację, biologiczne ucieleśnienie, świadomość ciała i pracę na poziomie chemii stresu, żebyśmy byli w stanie zauważyć, kiedy coś jest nie tak, a potem kognitywnie przywrócić się do równowagi i pracować w kierunku znalezienia większej pojemności w systemie. Mogłabym o tym gadać i gadać, podając kolejne przykłady, ale mam nadzieję, że to, co już powiedziałam, dało ci początkowy wgląd w to, jak działa autonomiczny układ nerwowy i reakcje walki / ucieczki / zamrożenia oraz w jaki sposób mogą one zacząć nieprawidłowo funkcjonować z powodu wczesnej deregulacji.

Nie posiadanie regulacji od samego początku to jedno, a zapomniałam wspomnieć, że deregulacja może pojawić się również z powodu traum, których doświadczamy w późniejszym życiu. Interesujące jest to, że jeśli dostaliśmy tę bazową regulację na początku naszego życia, możemy żyć z całkiem sporą ilością stresu, doświadczyć poważnego wypadku samochodowego czy utracić ukochaną osobę i być w stanie szybko się z tego pozbierać. Wszystko dzięki tej bazowej regulacji. Tak więc jeśli nie mieliśmy jej od początku, rzeczy, które przytrafiają się nam w późniejszym życiu, będą mieć na nas większy wpływ, będą nas wytrącać z równowagi dużo szybciej i łatwiej, po czym trudniej będzie nam wrócić do stanu homeostazy. Dlatego właśnie cała moja praca skupia się na budowaniu fundamentów i przywracaniu bazowej regulacji układu nerwowego.

Dziękuję za to, że tu jesteś, dziękuję za wysłuchanie mnie i edukowanie się. Jeśli znasz kogoś, dla kogo te treści mogą być pomocne, komu mogłyby się spodobać lub kto ich potrzebuje, podziel się z nimi tym filmem – będę ci wdzięczna. Dbajcie o siebie i do zobaczenia w  kolejnym filmie.

Wskakuj na newsletter, żeby nie przegapić kolejnych artykułów:

* Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowych tekstach, projektach, produktach i usługach. Zgodę możesz wycofać w każdej chwili, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+